Potwierdzenie swej osobowości i wartości, której szuka się w mierzeniu z najlepszymi na szosie, ringu, bieżni i boisku, trud z jakim bez zewnętrznego nacisku każdy zawodnik mocuje się na niezliczonych treningach - wszystko to później przewija się w życiu zawodowym. I były sportowiec wyczynowy łatwiej pokonuje wszelkie przeszkody.
Nigdy bowiem nawet długoletnia kariera sportowa nie jest czasem zmarnowanym."
Smalcer^a sztanga ze 100-kilogramowym ciężarem. Jeden przysiad, drugi... dziesiąty. A później chwila przerwy, tyle tylko ile potrzeba na zmianę obciążenia. I następne ćwiczenia, jedno prawie za drugim...
Droga mistrza XX Igrzysk Olimpijskich prowadziła do tej sali nie przez konkursy najlepiej zbudowanych mężczyzn czy spartakiadowe zmagania siłaczy, ale przez... gimnastykę. W Czechowicach-Dziedzicach, dokąd z małej podbeskidzkiej wioski przeniosła się rodzina Smalcerzów, był na początku lat pięćdziesiątych doskonały klimat dla sportu. Poza piłką nożną i lekkoatletyką dużą popularnością cieszyła się gimnastyka. A to za sprawą Karola Machalicy, który bez „dyplomu" instruktorskiego, ale za to z całym oddaniem prowadził szkolną sekcję gimnastyki sportowej.
| |
|