Ale biorą i tę przeszkodę
Ale biorą i tę przeszkodę. Ciężko bo ciężko, po twardej walce, tylko 8:7, ale liczy się zwycięstwo. Wszyscy walczą świetnie, wygrywają po dwie walki, są bez słabych punktów. To podnosi nastrój. Ostatniej walki już nie trzeba rozgrywać. Przewaga trafień bardzo wysoka. Witek jest ze swoich dwóch punktów też zadowolony. Wygrał z Fenyvesim i po raz trzeci w tym turnieju z Kamutim. Niezły akcent na zakończenie długoletniej rywalizacji. Nastrój dobry. Tylko zmęczenie coraz większe. I wreszcie finał. Przeciwnicy najwyższej klasy. 10-krotni mistrzowie świata, floreciści ZSRR. Ci potrafią walczyć. Dla nich nie. ma sytuacji beznadziejnych. Wszyscy zazdroszczą im wielkiej odporności nerwowej i umiejętności koncentracji. W Tokio historia była podobna. Także my mfeliśmy w zespole złotego medalistę turnieju indywidualnego, Egona Frankę, i także z zespołem radzieckim zmierzyliśmy się w finałowym meczu o drużynowe złoto. Jak dziś. Ale wtedy, w Japonii przegraliśmy, a teraz losy meczu jeszcze otwarte. Tamta przegrana do dziś spędza sen z oczu. Złoty medal mieli-przecież w zasięgu ręki. Tylko sięgnąć. Bili się doskonale. W końcówce 8:7 prowadzili floreciści redzieccy, ale stosunek trafień my mieliśmy lepszy, więc wygranie ostatniego pojedynku oznaczało sukces w całym meczu.
monety | Domy jednorodzinne | Forum - Elinks.pl