A potem już tylko Koreańczyk
A potem już tylko Koreańczyk Su Buyng Nan zagradzał drogę do półfinału. Pięściarz o stylu walki podobnym do naszego reprezentanta zginął jednak od własnej broni. I tym razem zwycięstwo Antkiewicza nie podlegało dyskusji. Półfinał. Włoch Formenti, to jednak wielka klasa. Nie tylko unikał ciosów Antkiewicza, ale i sam celnie trafiał. Po jednej z kontr Polak przez pięć sekund odpoczywał na deskach. Po raz pierwszy i... ostatni w swej karierze. Koniec marzeń o finale, ale przecież nie koniec myśli o medalu. Olimpijski „brąz" był jeszcze w zasięgu Polaka. Trzeba było jednak przedtem pokonać zwyciężonego w drugim półfinale reprezentanta Argentyny - Francisco Nuneza. Konfrontacja podobnych szkół i podobnych temperamentów. W dniu decydującej walki Stamm długo nie wypuszczał Antkiewicza z pokoju. Opowiadał dykteryjki, starał się, by pięściarz jak najlepiej wypoczął. Samochód miał zajechać przed hotel na półtorej godziny przed gongiem. Do hali Wem-bley droga była jednak nie tylko daleka, ale i zatłoczona samochodami. Co kilkadziesiąt metrów tworzyły się gigantyczne korki, wóz poruszał się z szybkością średniej klasy piechura. Masz babo placek! Jeszcze tęgo brakowało, by jedyną medalową szansę przegrać walkowerem! Stamm błyskawicznie podejmuje decyzję, przesiadają się do metra. A potem jeszcze 200 metrów piechotą do hali. Biegną, bo zostało im już tylko dziesięć minut! Nie ma mowy o rozgrzewce, musi ją zastąpić ten sprint.
zajęcia dla kobiet w ciąży Kraków | Gry Gotowanie | Kredyt gotówkowy pdk