Nikt nie markował ćwiczeń
Nikt nie markował ćwiczeń, nie oglądał się na trenera. Antkiewicz sam doszedł do wniosku, że trening trzy razy w tygodniu, to jednak zbyt mała dawka dla jego organizmu. W dni pozostałe, do utraty tchu, do mgły przed oczyma biegał po okolicznych pagórkach. I boksować, jak najwięcej boksować! Walczyli u siebie, jeździli na mecze po całym kraju. Podróż do Krakowa trwała wówczas prawie dwie doby, a nie było przecież jeszcze „sleepingów", ani „Warsu". Wynajmowało się po prostu wagon towarowy, wstawiało' ławy i żelazny piecyk opalany węglem, który nie tylko ogrzewał, ale i spełniał rolę polowej kuchni... „Co jakiś czas - mówi Antkiewicz - przetaczają się przez prasę dyskusje o szkodliwości boksu. Czy tak jest naprawdę? Nie oszczędzałem ani siebie, ani rywali, stoczyłem w ringu 250 pojedynków (215 zwycięskich, 8 remisowych i 27 przegranych). Był i taki rok w mojej karierze, że w ciągu 12 miesięcy odbyłem 45 walk! To bardzo dużo, zważywszy, że obecnie bokserowi nie wolno występować w ringu częściej, niż 25 razy rocznie... A jednak wszelkie możliwe badania nie wy- kazały żadnych schorzeń mojego organizmu. Czy więc boks jest szkodliwy? Tak, ale tylko dla nieprzygotowanych!" Nazywali go bombardierem. Nic dziwnego. Aż 50 pojedynków rozstrzygnął przez nokaut! Nie miał respektu przed żadnym przeciwnikiem. Także na kolejnych Igrzyskach Olimpijskich w Hekinkach, choć dobiegał już „trzydziestki" i wiedział, że chcąc sprostać młodszym musi trenować w dwójnasób...
| |